Prokrastynacja - strategia poprawy humoru "na już"
- Dominika Hajda-Biernacka

- 25 wrz 2025
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 10 lis 2025
Odkładamy nie dlatego, że „brakuje nam silnej woli”, ale dlatego, że mózg chroni nas… przed złym nastrojem. Badania pokazują, że prokrastynacja to kłopot z samoregulacją: im bardziej zadanie wydaje się nieprzyjemne lub odległe w czasie, tym chętniej wybieramy natychmiastową ulgę (scroll, mail, „jeszcze kawę”) kosztem przyszłych korzyści. Meta-analiza Piersa Steela wskazuje tu zwłaszcza na rolę impulsywności, niskiej sprawczości i awersyjności zadań.
Z punktu widzenia emocji prokrastynacja bywa „strategią poprawy nastroju na już”: odsuwamy zadanie, by przestać czuć napięcie, lęk przed porażką czy nudę. Krótkoterminowo to działa, długofalowo pogarsza samopoczucie i wyniki. Przeglądy badań Sirois i Pychyla pokazują, że regulacja emocji stoi w centrum tego zjawiska.
Efekty odwlekania widać także w dłuższym horyzoncie: studenci, którzy częściej prokrastynują, mają początkowo mniej stresu, ale pod koniec semestru – gorsze oceny i więcej dolegliwości zdrowotnych. To klasyczny „rachunek do zapłaty” za chwilową ulgę.
Dobra wiadomość? Mamy sprawdzone narzędzia.
„Jeśli-to”, czyli intencje wdrożeniowe. Zamień ogólne postanowienie w precyzyjną receptę: „Jeśli wybije 9:00, to otwieram brief i piszę pierwsze 5 zdań”. Ta prosta formuła zmniejsza lukę między zamiarem a działaniem; przeglądy kilkudziesięciu eksperymentów pokazują średnio umiarkowany do dużego wzrost realizacji celów.
Zmniejsz awersyjność zadania. Prokrastynujemy częściej, gdy zadanie jest niejasne, nudne albo zbyt duże. Rozbij je na minimalny krok („otwórz plik i zapisz nagłówek”), dodaj „rozgrzewkę” (2 min porządkowania notatek) i skorzystaj z reguły 10 minut: obiecaj sobie, że popracujesz tylko chwilę – zwykle „wejście” okazuje się najtrudniejsze. To zgodne z ustaleniami, że kluczowe są percepcja trudności i dystans czasowy.
Pracuj z emocjami, nie przeciwko nim. Zamiast samokrytyki („znowu zawaliłem”), użyj krótkiej pauzy współczucia dla siebie: „To ludzkie czuć opór; mogę zrobić mały krok”. Badania łączą wyższą samowspółczującość z mniejszym stresem związanym z prokrastynacją i lepszymi nawykami zdrowotnymi, właśnie dlatego, że ułatwia powrót do działania po potknięciu. Praktycznie: weź trzy spokojne oddechy, nazwij emocję („czuję napięcie”), sformułuj życzliwy komunikat do siebie i wróć do kroku nr 1.
Zaprojektuj kontekst. Usuń tarcie do startu: przygotuj wieczorem środowisko pracy, zamknij rozpraszające karty, ustaw tryb „nie przeszkadzać”. Dodaj „tarcie” do pokus (wylogowanie z social mediów, telefon poza zasięgiem). To proste zabiegi środowiskowe, które wspierają samokontrolę wtedy, gdy wola ma gorszy dzień. W świetle badań o samoregulacji zmiana kontekstu często działa szybciej niż „motywowanie się”.
Ustal bliski termin i ślad odpowiedzialności. Publiczne zobowiązanie („o 15:00 wyślę szkic do zespołu”), wspólny fokus (krótka sesja pracy równoległej online) i „deadliny pośrednie” zmniejszają dystans czasowy – a to właśnie odległość nagrody obniża motywację.
Na koniec – realizm
Prokrastynacja nie znika od jednego postanowienia. To raczej umiejętność, którą budujemy, łącząc troskę o emocje z projektowaniem sprytnego planu działania. Jeśli chcesz, by Twój zespół wdrożył powyższe metody „na żywo”, w naszych szkoleniach łączymy psychoedukację z praktyką: uczestnicy tworzą własne skrypty „jeśli-to”, testują techniki obniżania awersyjności i uczą się resetów emocjonalnych, które realnie skracają czas startu do pracy.
Ź




Komentarze