Drobne radości, wielka zmiana - o sztuce bycia tu i teraz (w tym 5 dobrych praktyk)
- Dominika Hajda-Biernacka

- 11 lis 2025
- 3 minut(y) czytania
Uważność to nie moda z okładek, tylko kompetencja, którą - jak mięsień - możemy świadomie trenować. Świadome kierowanie uwagą zwiększa sprawczość, odporność psychiczną i zdolność do cieszenia się rzeczami, które zwykle przelatują nam koło nosa. Brzmi prosto? Tym lepiej. To, co działa, wcale nie musi być skomplikowane.
Praktyka obecności, czyli co dokładnie trenujemy
Uważność to celowe, nieoceniające kierowanie uwagi na to, co dzieje się „tu i teraz”: w ciele, w emocjach, w myślach i w otoczeniu. Badania i meta-analizy pokazują, że regularna praktyka obniża poziom odczuwanego stresu, poprawia regulację emocji oraz koncentrację uwagi. Dodatkowa cegiełka korzyści wiąże się ze wzrostem elastyczności poznawczej. To oznacza szybsze przełączanie kontekstu i lepsze decyzje, bo mózg nie jedzie już wyłącznie na autopilocie.
Drobne radości – paliwo dla dobrostanu
Po co doceniać drobiazgi? Bo mózg łatwiej zapamiętuje to, co trudne. Jednocześnie istnieje teoria poszerzania i budowania (B. Fredrickson) która pokazuje, że pozytywne emocje – nawet krótkie i subtelne – poszerzają pole uwagi i zasoby poznawcze, tworząc spiralę, która zwiększa kreatywność, relacyjność i odporność na stres. Psychologia nazywa tę technikę „savoring” - polega ona na świadomym doświadczaniu i wzmacnianiu pozytywnych emocji poprzez docenianie przyjemnych doświadczeń.
Świadome przeżywanie emocji
Emocje nie są problemem do rozwiązania, tylko danymi do odczytania. Gdy je zauważamy, nazywamy i lokalizujemy w ciele, włączamy korę przedczołową – miejsce odpowiadające za hamowanie impulsów i planowanie. Badania nad etykietowaniem afektu, czyli techniką, która polega na nazywaniu i opisywaniu własnych emocji słowami, pokazują, że samo nazwanie emocji obniża ich intensywność. To działa - zamiast „wybuchu”, mamy informację zwrotną; zamiast prokrastynacji – decyzję, co jest najważniejsze.
Uważność w biznesie: mniej mitów, więcej skuteczności
W kontekście biznesowym ważne jest obalenie dwóch mitów.
Po pierwsze: uważność nie jest „odcinaniem się” od problemów. To raczej klarowność widzenia – dzięki której szybciej rozróżniamy, co jest w naszej kontroli, a co nie.
Po drugie: to nie praktyka tylko „dla spokojnych”. Paradoksalnie, najbardziej korzysta na niej ten, kto ma napięty kalendarz i wiele ról. Uważność skraca drogę od bodźca do mądrej reakcji.
Dodatkowo należy zrozumieć, że uważność nie utrzyma się jako „akcja na kwartał”. Potrzebny jest prosty system: krótkie mikro-rytuały na start spotkań, język emocji w feedbacku („widzę…” zamiast „zawsze…”), przestrzeń na 5-minutowe przerwy między blokami zadań i wzmacnianie doceniania drobnych sukcesów. To nie zabiera czasu – to oddaje czas, bo ogranicza błędy wynikające z pośpiechu i reaktywności.
Jak praktykować docenianie drobnych radości (bez rewolucji w planie dnia)
Stop–Oddech–Obserwacja–Działanie (SOOD): kilka razy dziennie zatrzymaj się na trzy oddechy, zauważ ciało (napięcie barków? tempo tętna?), nazwij emocję, dopiero potem działaj. 3×D: Dostrzegam–Doceniam–Doświadczam: wybierz jedną mikro-przyjemność – ciepło kubka, promień słońca, życzliwy mail – nazwij ją, podziękuj w myślach, pozostań przy wrażeniu 10–15 sekund. To wystarczy, by mózg „zapisał” doświadczenie. Check-in 60 sekund: na początku spotkania z zespołem każdy w jednym zdaniu mówi, z czym wchodzi. Praktyka buduje bezpieczeństwo psychologiczne i realnie skraca konflikty. Notatka „co poszło dobrze”: na koniec dnia trzy krótkie punkty. To nie cukierkowa narracja, tylko anty-anty-wzmacnianie dla mózgu – przeciwwaga dla negatywnego filtra. Uważność w ruchu: przejście korytarzem jako praktyka – czuj stopy na podłodze, rytm kroków, dźwięki. Nic więcej.
Najczęstsze przeszkody i co z nimi zrobić
⛔ Nie mam czasu ✅ Zacznij od 3 oddechów przed wykonaniem ważnego zadania.
⛔ Nie umiem medytować ✅ Nikt nie wymaga doskonałości; praktyka to kontrola nad uwagą, a nie dążenie do jej ograniczenia.
⛔ To nie dla naszej branży
✅ Spróbuj 2-tygodniowego pilota: 60-sekundowe check-iny plus notatka „co poszło dobrze”. Zmierz nastroje i jakość współpracy przed i po. Liczby często przekonują lepiej niż slogany.
Dlaczego stawiam na drobne radości
W swojej pracy z wartościami i motywacją widzę, że wielkie cele bez codziennego smakowania małych kroków gasną jak ognisko bez drewna. Uważność uczy, że radość nie jest nagrodą na końcu drogi – jest paliwem, które skutecznie dowozi nas mety. Kiedy mamy kontakt z ciałem, emocją i kontekstem, łatwiej pracować zgodnie z wartościami, a nie wyłącznie pod presją.
Na koniec zostawiam prostą praktykę na tydzień: trzy razy dziennie zatrzymaj się na 30 sekund i zapisz jedną drobną rzecz, którą dziś doceniasz. Po siedmiu dniach przeczytaj całość. To nie magia, to neuroplastyczność w działaniu. A jeśli chcesz, by Twoje prywatne lub zawodowe otoczenie korzystało z tego mądrze, zacznij nie od wielkiej strategii, tylko od pierwszego świadomego oddechu. Reszta to już powtarzalny trening.





Komentarze